Stettiner Business Center, Hanza Tower, Black Pearl – a po polsku?

Stettiner Business Center, Hanza Tower, Black Pearl – a po polsku?

Ciągnie nas do Zachodu i to tak mocno, że chyba powoli zaczynamy zapominać polskiego języka. Stettiner Business Center, Hanza Tower, Black Pearl to tylko 3 wymienione przeze mnie inwestycje z obcojęzycznymi nazwami, które powstają w Szczecinie. Trzeba do tego grona jeszcze dodać Szczecin Business Plaza.

Sporo w Naszym mieście remontów i nowo powstających obiektów. Widać, że miasto prężnie się rozwija, stąd aktywne zagospodarowywanie kolejnych wartościowych przestrzeni miasta. Wśród kilkunastu obecnych inwestycji mi nasunęły się 4. Akurat wszystkie z nich cechuje obcojęzyczna nazwa.

Stettiner Business Center powstanie na rogu placu Kilińskiego i Janosika. Koniec inwestycji planowany jest na wiosnę 2019. Ma to być 5-cio kondygnacyjny budynek biurowy z 2-poziomowym podziemnym parkingiem na około 80 aut.

Kilka zdjęć z budowy:

Black Pearl to budynek powstający w miejscu dawnego Baru Ekstra. Osiem kondygnacji zostanie przeznaczona na lokale handlowe, biurowe i mieszkania o podwyższonym standardzie. (np. kawalerka za blisko ćwierć miliona…). Inwestycja warta około 30 mln ma być ukończona w 2018 roku.

Hanza Tower to ma być ponad stumetrowy, 30-sto kondygnacyjny wieżowiec. Budowany jest przy al. Wyzwolenia, ściana w ścianę z Hotelem Dana, zaś samą Hanzę reklamuje Radosław Majdan – pochodzący ze Szczecina znany bramkarz – obecnie raczej celebryta. Planowane ukończenie inwestycji, wartej blisko 140 mln zł, jest na 2019 rok. Po oddaniu do użytku stanie się najwyższym biurowcem w Szczecinie.

Kilka zdjęć z budowy:

Szczecin Business Plaza powstaje przy ulicy południowej. Kompleks trzech biurowców w całości ma zająć duńska firma 3Shape, która specjalizuje się w produkcji skanerów stomatologicznych.

Przekładając na Polski – Szczecińskie Centrum Biznesowe, Czarna Perła, Wieża Hanza i Szczeciński Plac Biznesowy. Poza nazwą „Czarna Perła”, każda pozostała jednak zdecydowanie lepiej brzmi w języku angielskim. Niestety. To dobrze, że nowe inwestycje powstają pod obcojęzycznymi nazwami? Myślicie, że przyciągają najemców? Dodają lokalizacji prestiżu? Czy może to zwykła bufonada i kompleksy odnośnie mowy ojczystej?

Bardzo mnie to zastanawia. Z jednej strony chcemy być „światowi” i ku temu gotowi jesteśmy wymieszać język polski z angielskim i z niego wywodzącymi się skrótami (używanymi np. w korpo mowie). Z drugiej zaś tak głośno krzyczymy o swojej niezależności i lokalnemu pochodzeniu towarów. Robimy to w ramach prezentowania wartości? Poglądów? Czy po prostu w pewnych sytuacjach lepiej jest być światowym, a w innych zachwalać regionalność – ale zawsze tak, by pieniądz się zgadzał…

A jakie jest Wasze zdanie na temat obcojęzycznych nazw powstających obiektów?



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *