Teraz korki w Szczecinie, później wyremontowane drogi

Teraz korki w Szczecinie, później wyremontowane drogi

Teraz mamy korki w Szczecinie i masę remontów, a efektem końcowym będą wyremontowane drogi. Jak mówi staropolskie przysłowie: remont głównej ulicy zawsze powoduje korki. A tak na poważnie. Po drogach każdego roku jeździ coraz więcej aut i każda przebudowa musi zawsze będzie powodować utrudnienia. Nie ważne kiedy ją przeprowadzą.

Od ponad 3 miesięcy do pracy zamiast autem podróżuję komunikacją miejską, chociaż zdarzyło mi się parę dni-wyjątków. Samochodem poruszam się w weekendy i wieczorami, kiedy ruch jest znacznie mniejszy dzięki czemu nie stoję w żadnych korkach. Co innego w tygodniu, bo nawet korzystając z autobusu czy tramwaju (który nie wszędzie ma tory oddzielone od ulicy), spędzam czas stojąc na zatłoczonych „krzyżówkach”. Czy jest to dla mnie wielki problem? Nie. Co najwyżej niedogodność do której zdążyłem się przyzwyczaić. Dlatego czasem urządzam sobie spacer, by popatrzeć z boku na całą sytuację.

Korzystanie z komunikacji ma wiele plusów. Można spotkać jakiegoś znajomego, idąc na przystanek zauważyć nowy punkt handlowy, łatwiej jest też po drodze wskoczyć do sklepu po drobne zakupy. A i więcej kroków zrobimy za co wdzięczna będzie nasza sylwetka i kondycja.

Remont Sczanieckiej, Krzywoustego z nieprzejezdnymi drogami poprzecznymi, Jagiellońskiej (powinna już być oddana do użytku), Trasay Zamkowej (na szczęście będą remontować po jednym pasie, a nie zamkną całej na 3-4 miesiące) , a niedługo także i Arkońskiej – ta to dopiero stworzy potężne korki na Niemierzyńskiej/Krasińskiego, a także Zaleskiego i Papieża Pawła VI ( i tam będzie faktycznie można narzekać). Później dojdzie jeszcze skrzyżowanie Wojska Polskiego z Szafera (docelowo ma pojawić się tam rondo).

Sporo tego, ale czy jest to powód do narzekania? Chyba nie. Przecież dzięki temu później będziemy jeździć po eleganckich drogach!  

Nieświadomym chciałbym powiedzieć, że po drogach z roku na rok porusza się coraz więcej aut. Siłą rzeczy muszą tworzyć się większe zatory, tym bardziej podczas remontów głównych arterii. Naprawdę, zamknięcie Szczanieckiej spowodowałoby takie same korki w lutym, lipcu czy wrześniu. W grudniu źle, bo święta. W sierpniu nie, bo wyjazdy nad morze. W lutym też niedobrze, bo jak popada śnieg to utkniemy już na dobre. To kiedy?

Patrząc na burzę w mediach (głównie społecznościowych) odnoszę wrażenie, że każdy tylko narzeka, nie zawsze mając ku temu powód. Ciekawe jak wiele z hejtu jest sztucznie i celowo nakręcanych przez aktualną opozycję i środowisko popierające osoby ustawiających się w kolejce na ciepły stołeczek prezydenta.

Faktem jest, że w jednym okresie jest przeprowadzanych wiele remontów. Tylko czy remont torowiska na Krzywoustego i korki przez zamkniętą Szczanieckiej są ze sobą bezpośrednio powiązane? Wątpię. Tak samo wątpliwe jest dla mnie przeniesienie części prac na okres wakacyjny – po prostu wiele osób też by narzekało (dlaczego akurat w wakacje, gdy są wyjazdy nad morze). Dogodzić wszystkim się nie da. Lekarstwo? Komunikacja miejska. Im więcej osób z niej skorzysta tym mniej aut wyjedzie na drogi. Można też wybrać rower lub spacerek – o ile pogoda pozwala. 

Wcześniej głośno krzyczymy, że chcemy wyremontowanych dróg. Jeżeli nie chcemy mieć dziury na dziurze, to przez pewien czas musimy się pomęczyć z remontami. Nie da się inaczej. Ich nie przeprowadza się za sprawą czarodziejskiej różczki, życzeń do złotej rybki czy innego hokus pokus. Trzeba poczekać. Tak samo gdy remontujemy w domu łazienkę, parę dni korzystamy ze zlewu w kuchni. Jak malujemy ściany w sypialni – to śpimy na mniej wygodnej kanapie w salonie. Jakoś potrafimy to znieść. Kwestia czasu, bo remont drogi trwa więcej niż drobny remont w domu.

Czasami mam wrażenie, że żyjemy z automatycznym nastawieniem, że wszystko jest źle i nie tak. Źle, że są dziurawe drogi i nic z nimi nie robią. Źle, że robią remont. Źle, bo gorąco i nie działa klima, źle bo zimno, bo klima działa za mocno. Źle bo inni też jadą autem do pracy. Źle, bo w niedzielę muszą pracować. Źle, bo w niedzielę zamkną sklepy. Źle bo źle. 

To ja się pytam kiedy jest dobrze? Potrafi ktoś odpowiedzieć?

Rozumiem, że część osób musi korzystać z auta, bo np. mają do pokonania duże odległości albo słabiej u nich z komunikacją. Dzieci muszą zawieźć do przedszkola czy po prostu samochód służy im do pracy. Znajdzie się też wiele osób, które spokojnie mogłyby skorzystać z komunikacji, a przeszkadza im w tym zwyczajne wygodnictwo. A może to lęk przed społeczeństwem z autobusów? 

Kiedy wreszcie zrozumiemy, że im więcej nas w komunikacji, tym mniej aut na drogach? Wystarczy, by każdy autobus wiózł o 10-15 pasażerów więcej, ilość aut na ulicach zmniejszyłaby się o kilkaset, a może i nawet tysiące! Dodatkowo mniej nerwów spowodowanych staniem w zatorach – czasem wywołanych remontem, czasem kolizją, a czasem głupotą (czy częściej pośpiechem) innych kierowców.

Nie wiem wszystkiego, a tym bardziej jak rozwiązać większość problemów komunikacyjnych w mieście tak, by zadowolić kierowców. Wiem jednak jedno – remont którejkolwiek głównej ulicy miasta zawsze powoduje korki w danym rejonie. Zawsze! Ja nie będę narzekał na te korki, jeżeli później nie będę musiał krzyknąć w aucie kolejnego soczystego k****, gdy wjadę w 5 dziurę na kilkuset metrowej drodze.

Puenta. Zamiast się spinać i denerwować w korkach, zastanówmy się jak możemy sami przyczynić się do ich zmniejszenia.

 

Foto źródło: https://www.facebook.com/komicznyszczecin/



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *