Za starania punktów nie dają. Pogoń przegrywa z Jagiellonią

Za starania punktów nie dają. Pogoń przegrywa z Jagiellonią

Za starania punktów nie dają. Niestety. Pogoń w starciu z Jagiellonią nie ugrała nawet punkciku, a przyczynił się do tego błąd Fojuta z końcówki spotkania. Pomimo takiego wyniku, Portowcy rozegrali dobre spotkanie i wlali trochę nadziei na przyszłość dla licznie przybyłych widzów.

Za starania punktów nie dają

Ponad 8300 osób zdecydowało się wybrać wizytę na stadionie przy Twardowskiego, zamiast wykorzystać pogodę nad morzem, jeziorem, na działce czy przy grillu. Tak wiele osób chciało obejrzeć ekstraklasowy futbol. W końcu przyjechał wicemistrz kraju. Pewnie na frekwencję wpływ miała też ostatnio prowadzona akcja promocyjna „3 kroki, by zakochać się w Pogoni”, ze zniżkami na kolejne mecze (link).

Udało się zebrać ludzi na trybunach (co ostatnimi miesiącami bywało kłopotliwe), jednak nie udało się zrobić korzystnego wyniki. Było blisko, ale za starania punktów nie dają. Z przebiegu meczu to Pogoń powinna przechylić szalę na swoją stronę. Gdyby podliczyć wszystkie klarowne sytuacje to byłoby tak 5:3, ale w wykorzystanych już tylko 0:1.

Za starania punktów nie dają, za to błędy potrafią je odbierać. I tak było w niedzielne popołudnie. Dobra gra przez 89 minut to za mało, gdy na sam koniec środkowy obrońca popełnia kardynalny błąd i zagrywa z siłą 8-latka, przez co napastnik rywali dostaje wręcz treningową sytuację 1 na 1. No nic, zdarza się najlepszym. Pewnie kibice Jarkowi Fojutowi szybko wybaczą, w końcu to nasz kluczowy obrońca i bardzo solidny zawodnik. Osobiście darzę go sporą sympatią i pewnie nie jestem odosobnionym przypadkiem.

Rapa +, Gyurcso –

Co do krótkich ocen poszczególnych zawodników, to chyba nie odkryję ameryki jeżeli palnę tekst – dobrze, że na boisku pojawił się Frączczak (w końcu mieliśmy z przodu napastnika). Niestety gorzej było na skrzydle, gdzie słabe zawody rozgrywał Węgier Gyurcso. Najpierw nie wykorzystał prezentu od obrońcy rywali i strzelił tam gdzie stał bramkarz, a później miewał problemy z trafieniem w światło bramki, tak samo jak z dobrym dośrodkowaniem czy utrzymaniem się przy piłce (sporo strat).

Fajnie zagrał prawy obrońca Rapa, który o wiele lepiej wygląda na boku obrony niż na środku. Doprawdy nie rozumiem wystawiania tego gracza na stoperze, gdzie nie dość że brak mu warunków fizycznych, to jeszcze nie może wykorzystać swoich atutów ofensywnych. W niedzielnym spotkaniu miał szansę by zanotować nie jedną asystę, lecz jego dograń nie wykorzystali koledzy. Mam nadzieję, że po tym meczu już pozostanie na tej pozycji na stałe i szybko „zrobi” solidną liczbę asyst.

Pochwaliłbym również drugiego bocznego obrońcę Nunesa – robił trochę pozytywnego zamieszania z przodu, jednak przy współpracy z bezproduktywnym Gyurcso miał utrudnione zadanie. Do tego miał jedną z kluczowych interwencji w obronie, gdy wślizgiem zablokował strzał Cernycha. Według mnie występ na spory plus.

Ogólnie Pogoń wyglądała dość dobrze. Coś się w grze Portowców zaczyna kleić, ale nie wstawiałbym ich jako kandydatów do czołówki. Uważam, że problemy mogą pojawić się także przy wejściu do ósemki – jednak wierzę w dostanie się do grupy mistrzowskiej kolejny rok z rzędu.

Co gorsza, pomimo braku remisu w żadnym z pierwszych trzech spotkań, mam dziwne wrażenie, że te remisy były o włos i ponure widmo wiecznych podziałów punktów zajrzy jeszcze w tym sezonie do Pogoni.

Obym się mocno pomylił i nadeszła długa seria zwycięstw, zwłaszcza na własnym stadionie. Tak, by ilość kibiców była zawsze większa niż na niedzielnym spotkaniu – a te ponad 8300 widzów to i tak dobry wynik jak na Szczecin ostatnimi czasy.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *