Historia hip-hopu wg Jimka w Teatrze Letnim

Historia hip-hopu wg Jimka w Teatrze Letnim

Od dawna chciałem usłyszeć hip-hop symfonicznie na żywo. Jakoś podoba mi się połączenie tych dwóch gatunków muzyki. Pasują do siebie i nawet wulgarne słowa w niektórych utworach brzmią jakby lepiej, gdy w tle słychać skrzypce, trąbkę czy perkusję. Bilety na koncert w Teatrze Letnim rozeszły się w kilka godzin, szczęśliwie i ja zakupiłem 2 wejściówki.

Historia hip-hopu wg Jimka w Teatrze Letnim

5 lipca na 73 urodziny Szczecina można było usłyszeć wyjątkowy koncert zatytułowany Historia hip-hopu wg Jimka. Jimka, czyli Radzimira Dębskiego, syna znanego kompozytora Krzesimira Dębskiego. Radzimir również został kompozytorem – muzyki filmowej i rozrywkowej, a także dyrygentem i producentem muzycznym. Żeby było jeszcze ciekawiej, facet urodził się w Szczecinie. Więc już samą swoją metryką i pomysłem na koncert przyciągnął do Teatru Letniego im. Heleny Majdaniec tłumy. Bilety w cenie 40 zł/szt. sprzedały się w kilka godzin od otwarcia sprzedaży (ja nie wierzę w to, że bilety rozeszły się w niecałą godzinę, bo osobiście kupiłem po 3-4 godzinach od startu sprzedaży), a później krążyły na rynku wtórnym przekraczając kwotę 100 zł/szt. Zainteresowanych odkupem nie brakowało do ostatniej chwili.  Pula na koncert wynosiła ok. 3000 wejściówek.

Tłumy, czyli komplet publiczności która zaczęła gromadzić się na widowni na dobrą godzinę przed startem koncertu. Ostatecznie ławki były pełne od dołu do samej góry, a wiele osób zdecydowało się wysłuchać koncertu na schodach niższych rzędów. Przedział wiekowy? 20-40? 16-60? Nie wiem. Jak dla mnie to pełen. Widziałem mnóstwo nastolatków, młodych małżeństw ale i rodziców z dorosłymi dziećmi i nawet starszą parę w wieku emerytalnym. Czy wszystkim się podobało tego nie wiem. Dla mnie było super. 

Koncert przebiegał w 4 etapach. Tam by to określił. Na początek Jimek razem z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Szczecińskiej i perkusistami: Jose Manuel Alban-Juarezem, Tomaszem Nawrockim i Igorem Faleckim, zaprezentował dwa własne utwory: pierwszy specjalnie skomponowany na inaugurację Filharmonii o tytule Krux, a drugim był kawałkiem-następca o tytule RF1. 

Później do akcji wkroczył raper Miłosz „Miuosh” Borycki razem z bratem i wykonali kilka swoich kawałków do symfonicznego podkładu. Ta część podobała mi się najmniej. Jednak pod hasłem „Historia hip-hopu” spodziewałem się serii najpopularniejszych polskich kawałków z tego gatunku słuchanych przed 15-20 laty (jakaś Paktofonika, WWO, Molesta itd). Niestety były to utwory należące do Miuosha (nie ujmując niczego temu artyście).

Później na scenie pojawili się Joka i Abradab ze słynnego Kaliber 44, wywołując dużą owację już na samym wejściu. Oni zdecydowanie lepiej pasowali do tytułu wydarzenia. Zabrakło mi tylko kawałka „Normalnie o tej porze”. Całość części wokalnej koncertu skwitowano wspólnym występem wszystkich raperów z kawałkiem „Reprezent”.

Historia hip-hopu z YT

Do tej pory raczej tytuł koncertu powinien brzmieć „Jimek i przyjaciele”. Dopiero po występach wokalnych przyszedł czas na tytułową ostatnią część – historię hip-hopu, czyli 10-cio minutowy medley zagranicznych przebojów hip-hopowych, skomponowany właśnie przez Radzimira Dębskiego. Dokładnie ten, którym autor zasłynął w serwisie YouTube (obecnie z 5 milionami odtworzeń), jednocześnie uzyskując za niego wiele pochwał i ciepłych słów.

Po nim nastąpił jeszcze jeden taki kilkuminutowy medley, niestety z niego rozpoznałem tylko 2Pac z Changes. Zdecydowanie lepiej poszłoby mi rozpoznawanie kawałków polskiego hip-hopu. Tymi dwoma „mixami” maestro zakończył piątkowy koncert z okazji urodzin 73 urodzin Szczecina.

medley* – utwór muzyczny składający się z fragmentów znanych melodii, połączonych sukcesywnie, bez żadnej sformalizowanej konstrukcji (za wikipedia.org)

Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał:

 

Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z koncertu. Świetne jest połączenie hip-hopu z muzyką symfoniczną. Wprawdzie tytuł mnie lekko zmylił i zabrakło mi właśnie takiej historii polskiego hip-hopu wykonanej przez Jimka z orkiestrą i zaproszonymi raperami. Na pewno lepiej by wyszło, niż gdy zaprezentowali wyłącznie swoje kawałki (tak wiem, narzekam, ale jestem Polak i mam to we krwi). Pomimo tego wierzę, że jeszcze nie raz uda mi się znaleźć na widowni podobnego spektaklu. Czekam też, aż Jimek stworzy taki medley właśnie z najpopularniejszych polskich kawałków hip-hopowych (może przeczyta ten tekst i stanie się on inspiracją do takiego dzieła?)

Jimek – było super.

Historia hip-hopu wg Jimka – foto



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *